Julia Izmalkowa

Nie musisz spełniać niczyjich oczekiwań

Reading Time: 3 minutes

Co roku spędzam co najmniej klika tygodni pośród Indian. Nazywanych też ludami prymitywnymi. Nie jest to najlepsze określenie na świecie, ale ilustruje to, kim są i dlaczego są dla nas tacy egzotyczni. Żyją blisko natury, zgodnie z naturą, posługują się prostymi narzędziami, zamiast technologii.
Brazylia, Kolumbia, Wenezuela – w każdym z tych moich ulubionych krajów Ameryki Łacińskiej działają agencje turystyczne specjalizujące się w odgrywaniu  PRAWDZIWYCH Indian, na życzenie turystów. Ich pracownicy noszą stroje, które kiedyś nosili, Indianie, zachowują się i komunikują w zbliżony do nich sposób.
Kiedyś pojechałam do Kolumbii z niezawodowym przewodnikiem – po prostu z osobą, która tam mieszka na stałe od lat. Oprowadziła mnie po „swoich okolicach”.
Zgodnie z moim życzeniem zabrała mnie także w odwiedziny do Indian.
Mieli na sobie  ubrania z sieciówki rodem  z H&M.
Jedli burgery.
A ich domy były dużo bardziej nowoczesne niż przeciętnego Wenezuelczyka.

Rdzenny mieszkaniec –  widząc rozczarowanie w moich oczach –   zadaje mi pytanie:
– Pewnie myślisz sobie czemu nie mamy koralików na sobie  ani strojów narodowych?
Przytaknęłam.
– To moje pytanie brzmi: „Czemu ty nie masz na sobie koralików lub stroju ludowego?”.
To było bardzo dobre pytanie. Nigdy do głowy mi nie przyszło, żeby zacząć chodzić w spódnicy we wzory łowickie na co dzień.
„Chodzimy w tym, w czym nam wygodnie. Jemy to, co jest w sklepie. W szkole uczymy nasze dzieci obsługi Internetu, ale… też języka ich dziadków i wszystkich tradycji naszego plemienia.
Nie jesteśmy małpkami – nie będziemy się przebierać, tylko dlatego, żeby spełnić twoje oczekiwania co do tego, jak POWINIEN WYGLĄDAĆ INDIANIN”.
Ta historia mogłaby być bardzo egzotyczna i nadawać się do pamiętnika młodego antropologa, gdyby nie była moim codziennym przekleństwem, bo ja na co dzień też mam swoje plemię.
Będąc częścią plemienia psychologów:

Do tego można dołożyć moje buddyjskie plemię, które również ma wobec mnie spore oczekiwania:

To są takie najbardziej powszechne oczekiwania wobec moich plemion. Ale czasami ktoś mi dokłada jeszcze swoje osobiste wyobrażenia.
Każdy z nas należy do jakiegoś plemienia.
Wobec każdego z nas są jakieś oczekiwania.
Mamy wybór:
Możemy podążać za wyobrażeniami wobec naszego plemienia. Co oznacza, nie tylko porzucenie często własnej autentyczności, ale też życie w permanentnym lęku, że inni mogą nas WYKLUCZYĆ z naszego plemienia, jeżeli tylko zrobimy coś inaczej niż powinniśmy.
Możemy też powiedzieć : FU… OFF. Nie muszę nikomu niczego udowadniać. Cieszę się, że jestem częścią plemienia – ale NIE JESTEM MOIM plemieniem.
Nie jestem w życiu po to, żeby spełniać Twoje oczekiwania i wyobrażenia – tak jak Ty nie jesteś na tym świecie po to, żeby spełniać moje”.

To jest podstawowa myśl w terapii Gestalt, której się trzymam, kiedy po raz kolejny ktoś oczekuje ode mnie bycia psychologiem za kratkami.
Ja się nie zgadzam, żeby być w zoo wyobrażeń społecznych.
Mam nadzieję, że niezależnie od tego, w jakim jesteś plemieniu – też się nie zgadzasz.
Bo każdy z nas urodził się, żeby być wolnym.
A częścią bycia wolnym jest możliwość bycia tym, że jesteśmy, a nie tym, kim powinniśmy być.

Zdjęcie główne:
makeup i stylizacja – Beata Bojda
zdjęcia – Caroline Anielewska & Irek Kamieniak

Exit mobile version