Julia Izmalkowa

Luksus po polsku – „luksusowy” hotel na Mazurach

Reading Time: 7 minutes

Jako że jestem luksusową kobietą (o czym wspominałam już wielokrotnie), a do tego prawie zawodowym podróżnikiem – postanowiłam podzielić się moimi przemyśleniami na temat luksusu i tego, co świadczy o tym, że hotel jest luksusowy. Zbierałam swoje notatki latami, wyjechałam nawet do jednego z luksusowych hoteli w Polsce. Z tego jednego pobytu wyciągnęłam tyle wniosków, że starczy materiałów na kilka wpisów. Dlatego dzisiaj opowiem o luksusowych hotelach, a resztą podzielę się innym razem.

KROK 1: Bookowanie dodatkowych atrakcji

Prawdziwy luksus polega na tym, że możesz sobie pozwolić na ekstrawagancję, np. brak zysku przy potencjalnej stracie. Podczas bookowania hotelu skorzystaj z możliwości wykupienia bezzwrotnych pakietów do spa czy restauracji. Co z tego, że taki sam pakiet możesz wykupić na miejscu. W takiej samej cenie. Ta strategia pozwoli Ci zakomunikować hotelowi, że nie jesteś sknerą, biedakiem i upierdliwcem. Co jak co, ale takich tam nie lubią. Jeśli robisz rezerwację w luksusowym hotelu powinieneś pozwolić sobie na gest wykupienia rzeczy bezwartościowych, nawet jeśli możesz na nich stracić, jeśli z nich nie skorzystasz.

KROK 2: Check in 

Jadąc do luksusowego hotelu należy pamiętać, że pracownicy robią Ci łaskę, że Cię przyjmują. Bo przecież mogliby odmówić i musiałbyś spać na dworcu, lotnisku lub co gorsza – w zwykłym hotelu. Jeśli jednak pracownicy pozwolili Ci zarezerwować pokój w tym luksusowym przybytku, to teraz… poczekaj grzecznie przy recepcji, aż recepcjonistka skończy rozmawiać z koleżanką. W tym momencie nie zapomnij przeprosić, że swoją obecnością wywarłeś presję na recepcjonistce, która musiała zakończyć rozmowę. Jeśli Twoja rezerwacja jest trudna do znalezienia, a pani musi włożyć trochę trudu w jej odnalezienie – spuść pokornie głowę i przepraszająco patrz smutnymi oczami. Ale kiedy nadejdzie ten oczekiwany moment i w końcu dostaniesz klucze – czuj się jak w domu. Serio. W domu przecież wiesz, gdzie jest Twój pokój – w luksusowym hotelu też powinieneś od razu wiedzieć, gdzie się kierować. Pytanie o wskazówki źle o Tobie świadczy. W końcu wszyscy prawdziwi bywalcy luksusowych hoteli zawsze wiedzą, gdzie iść. To jest jak szósty zmysł, jak zwierzęcy instynkt. To siedzi w Tobie, musisz się tylko mocno skupić.

KROK 3: Obiad na świeżym powietrzu

Po tym jak nacieszysz się boskim widokiem (zarówno przyrody za oknem, jak i pozłacanych kranów), czas zejść na obiad. Ponieważ w Polsce przez większą część roku słońce chowa się za chmurami, to pewnie od razu będziesz miał ochotę zjeść posiłek na świeżym powietrzu. Radość totalnie uderza Ci do głowy, kiedy widzisz, że na zewnątrz są wolne stoliki. Najlepszy, bo przy samej wodzie – na pomoście też jest wolny, więc już mkniesz w jego stronę, bo wygodne krzesła zdają się wołać do ciebie. Ale niech Twoja radość nie trwa za długo, za chwilę dowiesz się, dlaczego ten stolik jest wolny i dlaczego nie możesz przy nim zjeść.

– Nie serwujemy tam.

– Dlaczego?

– Nie donosimy tam jedzenia.

– Ale dlaczego? Tak tam ładnie…

– Bo kelner może się tam przewrócić.

– Ale gdzie się przewrócić?

– Do wody przewrócić.

Nawet wpadasz na pomysł, że sam sobie jedzenie przyniesiesz, żeby nikt się nie przewrócił. I obiecujesz, że jak Ty się przewrócisz to potłuczesz siebie, a nie naczynia. Kolejny akt łaski – dostajesz pozwolenie jedzenia na pomoście. Ale kelner niosąc każdy kolejny talerz powtarza: Proszę nie myśleć, że my tak zawsze. JA się zgodziłem, ale jutro może już nikt państwa nie obsłużyć. Bo my nie serwujemy na pomoście. Nie pozostaje Ci nic innego, niż cieszyć się swoimi zdolnościami perswazji.

KROK 4: Jedzenie

Jedną z przyjemności pobytu w miejscu luksusowym jest raj, jaki serwujesz swojemu podniebieniu. Jeżeli, tak jak ja, uwielbiasz śniadania i są one Twoim ulubionym posiłkiem i masz swoje preferencje, to mimo wszystko nie kombinuj z hotelowymi recepturami, bo skończy się to tak:

– Poproszę omlet z pomidorami

– Ale to niemożliwe.

– Co niemożliwe?

– Pomidorów nie wkraja się do omleta.

Chwila konsternacji. Sama jestem osobą mało gotującą, w porywach nie gotującą wcale… Ale nawet ja robię omlety z pomidorami. Może coś źle powiedziałam, więc próbuję jeszcze raz:

– Omlet z jajek z pomidorami.

– Ale tak się nie robi, bo pomidory są zbyt wodniste.

– Będę jednak wdzięczna, jeśli pani spróbuje.

Powinnam była posłuchać rady – pomidory były wodniste. Jeżeli wodniste, to cel – pozbyć się wody. Całkowicie i nieubłagalnie. Cel zrealizowany – powstał wspaniały placek. Najlepiej będzie służył jako podstawka pod kawę, bo do jedzenia zdecydowanie się nie nadaje. Jest w nim wielka tęsknota za jajkami. I za pomidorami. A największa za wodą.

Blogi kulinarne (w opinii luksusowych hoteli i ich kucharzy) są zbyt pospolite, żeby korzystać z ich porad, ale gdyby hotele zdecydowały się jednak sięgnąć do internetu – znajdą co najmniej 50400 przepisów (lub 3400 w języku ojczystym) na omlet z pomidorami wraz ze szczegółową instrukcją, jak przygotować to skomplikowane danie.

Po angielsku: https://www.youtube.com/results?search_query=omlet+tomato

Lub  po polsku, jeżeli ktoś woli: https://www.youtube.com/results?q=omlet+pomidory

Dwa podejścia do omleta z pomidorami…

KROK 5: Basen i sauna

Zasady są bardzo proste – możesz popływać przez chwilę rano i przez chwilę wieczorem. W ciągu dnia musi być rezerwacja. Bardzo to nie przeszkadza, bo kto chciałby siedzieć w basenie w ciągu dnia. Wyziębiony przychodzisz do sauny, jesteś pełen wdzięczności, że nie trzeba było robić żadnej rezerwacji i możesz sobie posiedzieć w spokoju. Jednak… chwilę później zostaje on zaburzony lękiem, że ktoś próbuje się z Tobą komunikować… kodem morsa. Bo nagle światło gaśnie. Zapala się. Gaśnie. Zapala – może już tak zostanie? Nie – znowu gaśnie. Nieustraszony ruszasz pod prysznic. Na szczęście światło się zapala i dostrzegasz dwie recepcjonistki i witasz je radosnym uśmiechem. Wydaje Ci się, że odpowiadają tym samym. Nie jesteś pewny, bo nie masz okularów, no ale czemu miałyby być naburmuszone? Z poczuciem ogólnej szczęśliwości wracasz do sauny, dalej się wygrzewać. Ale znowu ktoś zaczyna komunikować się kodem morsa – światło znowu gaśnie. Po raz kolejny po omacku wychodzisz z sauny, gotowy na wszystko. Ono na nowo się zapala. Nie, to nie jest chyba żaden kod morsa. Recepcjonistki dalej stoją w tym samym miejscu i wciąż na Ciebie patrzą.

– Za 5 minut zamykamy. Światło miga, bo zamykamy.

– Ale to za 5 minut.

– No ale musimy wszystko przygotować do zamknięcia.

Najważniejsza lekcja, jaką możesz dla siebie wyciągnąć – używanie słów w luksusowym hotelu jest zbędne. Recepcjonistki są zbyt posh, żeby używać języka ludzi. To recepcjonistki i ich wolny czas są najważniejsze! Więc… zachowaj się przyzwoicie i nikomu nie sprawiaj kłopotu!

KROK 6: Sprzątanie

Jeśli postępowałeś zgodnie z poprzednimi krokami, to do tej pory w hotelu czujesz się już jak w domu. Chcąc oswoić hotelową przestrzeń porozrzucałeś trochę swoich rzeczy. Pamiętasz te czasy, jak mama wchodziła do Twojego pokoju i z przerażeniem mówiła: O matko! Było włamanie! A smutna prawda była taka, że to nie żadne włamanie, tylko Twoja codzienność. Dlatego, aby nie zaburzać Twojego samopoczucia – pracownicy hotelu nie będą ingerować w przestrzeń, którą sobie stworzyłeś. Oni wiedzą, jak ważne jest ciepło domowego ogniska. Więc kiedy wieczorem wrócisz do hotelowego pokoju – zabij swoją pierwszą myśl: kurde, nie zdążyli posprzątać! ­­Zdążyli, ale zrobili to bardzo dyskretnie. Niemal niezauważalnie. Bo w życiu chodzi o kompromisy – przykryli łóżko kołdrą, ale już nie pościelili go na nowo, upewniając się, że nie ma żadnych zmarszczek. Wniosek na przyszłość: słuchać się mamy i nie jeść w łóżku.

KROK 7: Meble

Pewnie myślisz, że to nieładnie kraść koncepty od innych, ale IKEA to więcej niż koncept – to styl życia. Dlatego nie można mieć pretensji, że nawet luksusowy hotel troszkę zapożycza. Tylko problem pojawia się, kiedy przy próbie przesunięcia stołu każda z czterech nóg zacznie odchodzić od blatu – stajesz przed decyzją – popędzić do IKEA, żeby odkupić mebel, zabawić się w złotą rączkę i spróbować naprawić stół przy pomocy technik DIY, a może spróbować ustawić go tak, żeby nikt nic nie zauważył. Wybierz mądrze, bo niestety musisz wiedzieć – jeśli zepsujesz coś w luksusowym hotelu, to twoja karta zostanie obciążona, a kara będzie surowa.

Badania, które robiliśmy w IZMAŁKOWA dla kategorii wnętrzarskiej pokazują, że jeden z powodów, dla których ludzie nie lubią „designu” jest taki, że kojarzy się im on z czymś na maxa niewygodnym, wymyślnym i drogim. Teraz już nie wiem, że chyba nie dokończyliśmy naszych badań – bo pewnie pojawiłby się jeszcze przymiotnik – NIESTABILNE 😉

Bo jak udowodni Ci luksusowy hotel – można stworzyć własną definicję luksusu i designu. Na polskim rynku nie ma wielkiej konkurencji w segmencie luksusowych hoteli na Mazurach, więc stworzenie swojej własnej definicji i wbicie jej do głowy odbiorców jest proste.

KROK 8: Rachunki

W dniu wyjazdu odbierasz telefon z pretensjami, że jest już 12, a Ty jeszcze nie opuściłeś pokoju. Mówisz, że przecież wieczorem przedłużałeś dobę hotelową. Ale w końcu to było wczoraj. Teraz mamy rano. Niby skąd recepcjonistka z porannej zmiany miała o tym wiedzieć? Powinieneś zadbać o komunikację i przekazać kolejnej recepcjonistce, że przedłużasz dobę. Kto inny miałby to za Ciebie robić? Przecież byłeś rano na śniadaniu, widziałeś drugą recepcjonistkę. To bardzo nieuprzejme, że nie upewniłeś się, czy ma ona harmonogram Twojego pobytu.

KROK 9: Check out

Rano w dniu wyjazdu idziesz do recepcji i mówisz, że o 11 chcesz się wymeldować, ale potrzebujesz fakturę. Podajesz wszystkie dane i prosisz, żeby wszystko było gotowe przed Twoim odjazdem. Przychodzisz o umówionym czasie, ale recepcjonistka wciąż rozmawia przez telefon i tylko pokazuje Ci na migi, żebyś zaczekał jeszcze chwilę. Nie dziwi Cię to, bo pobyt w hotelu nauczył Cię, że częścią luksusu jest posiadanie własnego systemu niewerbalnych zachowań. Zwłaszcza wśród recepcjonistów. Po jakimś czasie poddajesz się, ale w ostatniej chwili okazuje się, że istnieje możliwość skorzystania z opcji wysłania faktury pocztą. Rewelacja! Tydzień później faktura już czeka na Ciebie w skrzynce na listy. Źle wypisana. Nie szkodzi. W luksusie przecież nie chodzi o to, żeby było dobrze – to jest dla przeciętniaków.

Cieszę się, że doświadczyłam odrobiny luksusu, ale jednak wrócę do mojego tradycyjnego sposobu podróżowania i zatrzymywania się w mniej luksusowych hotelach, ale bardziej prawdziwych. Gdzie mogą mi zrobić omlet z pomidorami. Nawet, jeżeli pomidory są bardzo wodniste.

Similar Posts:

Exit mobile version